Nie myślałem, że wezmę w tym udział, ale …


Mając na podorędziu 2 kobiety i szwagra, przerobiłem (patrząc z boku oczywiście) przeróżne diety i z każdej się trochę podśmiewałem. Każdy chyba zna diety typu ŻP, JP, WP, itp 🙂 Najbardziej mnie bawiło podejście „podwójnego gotowania”, gdzie kobiety miały swoje „widzimisię”, a ja i Karol musieliśmy mieć coś smażonego, najlepiej jakąś krowę albo świnię 🙂

„Miej wyjebane a będzie Ci dane”

Mnie jak to mnie, było wsio ryba czy jem normalne jedzenie czy jakieś kombinacje alpejskie. Jestem prawie jak świnia, zeżrę wszystko co podsuną pod nos, no chyba, że się nie da 🙂 Ba nie raz podjadałem te specjały „tylko dla wybranych i wtajemniczonych” ponieważ były dobre. Jadłem co chciałem, ile chciałem, kiedy chciałem i było dobrze. Niestety zawód zobowiązuje do opalania się przed monitorem minimum  8 godzin dziennie to i zaczęło być mnie troszkę więcej ale kto przejmuje się takimi pierdołami 😛

Przyszła kryska na Matyska

Wczoraj zostałem zbombardowany informacją, że „znowu się zaczyna”. Będzie selekcja. Będzie narzekanie, że tego nie wolno, że zjadło by się tamto, że „religia nie pozwala”. Jednym, no może czterema, słowem : przyszła pora na Duckana. Co najzabawniejsze, zgodziłem się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Będzie to dla mnie tak zwany dziewiczy rejs po nieznanych wodach. Podobno przez pierwszy tydzień dzieją się istne cuda, nawet w liczbie 6kg. Pożyjemy zobaczymy. Nie powiem, jestem ciekawy mojej wytrwałości w tym postanowieniu oraz efektów. Będzie tona białka w diecie, nie pozostaje nic innego jak iść do niewątpliwego przybytku rozkoszy, często zwanego pakernią lub siłką i pompować bajcepsa.

Miara na wejściu

Jako, że wypadałoby pochwalić się swoimi dotychczasowymi osiągnięciami kulturystycznymi. Ba wypadałoby poprowadzić swojego rodzaju dziennik postępu przeznaczony dla potomnych oraz tych co chcą a nic z tym nie robią. Zatem ostatni pomiar miałem na początku lipca i wtedy wyszło mi:

  • wiek : podobno 24 ale ja im tam nie wierzę
  • wzrost : 183 cm
  • waga : 95 kg
  • smalec : 18 kg
  • mięśnie : 73 kg

Najbliższa relacja, o ile przeżyję te eksperymenty, będzie za parę dni. Dokładniej, prawdopodobnie bliżej którejś wielokrotności tygodnia. Dlaczego tak? „bo Smoleńsk”. Jedyne o co się obawiam to stan mojego szwagra, jako jedyny będzie mógł jeść normalne rzeczy typu, świnia, krowa, zupa chmielowa, frytki, pizza, itp. Cała reszta jest na jedynym słusznym trybie odżywiania, czyli na diecie. Ale siostra już zapowiedziała, że ugotuje zupę ogórkową i będzie miał jedzenia na tydzień 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s