Git, bottom-up


O tym, że istnieje coś takiego jak git pisałem już niejednokrotnie. A to jakaś konfiguracja, a to jakieś wtyczki lub gui. Istnieje rzesza ludzi twierdzących, że jakiekolwiek jedynie słuszny sposób obsługi gita to linie poleceń. Z kolei istnieją ludzie, którzy jak tylko usłyszą, że coś wymaga interakcji z konsolą dostają wysypki lub uciekają z opętańczym krzykiem na ustach. Jak zatem rozpocząć naukę obsługi gita? Czytaj dalej

Nie myślałem, że wezmę w tym udział, ale …


Mając na podorędziu 2 kobiety i szwagra, przerobiłem (patrząc z boku oczywiście) przeróżne diety i z każdej się trochę podśmiewałem. Każdy chyba zna diety typu ŻP, JP, WP, itp 🙂 Najbardziej mnie bawiło podejście „podwójnego gotowania”, gdzie kobiety miały swoje „widzimisię”, a ja i Karol musieliśmy mieć coś smażonego, najlepiej jakąś krowę albo świnię 🙂

Czytaj dalej

Owocowe fantazje


szkłoSłońce świeci, kwiaty pachną a niebo jest niebieskie. Pogoda niesamowita, owoce dojrzewają, lato jest w pełni. Natura jest w pełni rozkwitu, przygotowuje się do rozmnażania a ja mam zamiar bezczelnie jej w tym przeszkadzać 🙂 Mając na działce trochę krzaków, które dają przeróżne owoce postanowiłem, że pozbieram to co na nich znajdę i rzucę to na pożarcie drożdżom 🙂

Czytaj dalej

Niesamowite lubelskie blogerki


W pewien słoneczny poniedziałek w okolicach 17 czerwca byłem świadkiem ciekawej sytuacji. Miejsce akcji, pewien zakład fotograficzny, grzecznie czekam na moją kolej do robienia zdjęć. Wpada kobitka i robi awanturę, że ona jest na reklamie tego zakładu, że ona sobie tego nie życzy, że to, że tamto, że siamto, że ona jest osoba publiczną, że zakład wykorzystuje bezprawnie jej wizerunek, bla bla bla, że zadzwoni do ratusza. 😮 myślę sobie, spoko nawiedzona babka.

Czytaj dalej

Imbirowy eksperyment


ImbirWiększość win, które do tej pory zrobiłem były chaotyczne, czyli co było pod ręką to poleciało do gąsiora i fermentuje dopóki drożdże same się nie ubiją alkoholem. Takie podejście za bardzo nie pozwoli na odtworzenie win, które były/są dobre. Chociaż z drugiej strony każde kolejne jest miłym (albo i nie) zaskoczeniem. Tym razem chcę udokumentować i podzielić się cudowną (albo i nie) recepturą na wyśmienite (albo i nie) wino 🙂 Zatem do rzeczy.

Czytaj dalej

Podsumowanie weekendu/roku.


Wyszczeliło :)

Skąd to podsumowanie? Ano chciałem się pochwalić efektem mojej pracy:) Jak już kiedyś wspomniałem, zdarza mi się zrobić jakiś napój alkoholowy potocznie nazywany winem. Chyba nie byłbym sobą gdybym nie spróbował się pochwalić moimi  udanymi wyczynami. Po części dlatego, że moje wyroby wyszły poza cztery ściany mojego domu głównie jako prezenty bądź „wkupne” na imprezy.

Czytaj dalej